Przeglądając portale z ogłoszeniami, widzisz ceny ofertowe. Ale to nie one decydują o tym, ile jest warte mieszkanie — decydują ceny transakcyjne. Oto różnica i jak wykorzystać ją na swoją korzyść.
Cena ofertowa: punkt startowy do negocjacji
To kwota, którą sprzedający wpisuje w ogłoszeniu. Bywa realistyczna, ale często jest zawyżona „na negocjacje” albo odzwierciedla emocjonalne oczekiwania. Portale ogłoszeniowe pokazują właśnie ceny ofertowe — i średnie z nich.
Cena transakcyjna: to, co faktycznie zapłacono
To kwota z aktu notarialnego — realny wynik transakcji. Ceny transakcyjne trafiają do Rejestru Cen Nieruchomości (RCN). To one mówią, ile rynek naprawdę płaci za metr w danym miejscu.
Dlaczego warto znać obie
- Negocjacja: znając realne ceny transakcyjne, wiesz, ile zejść z ceny ofertowej i masz twardy argument.
- Ocena okazji: oferta wyraźnie poniżej cen transakcyjnych z okolicy może być okazją — albo sygnałem, że coś jest nie tak (sprawdź hałas, powódź, plan).
- Rynek pierwotny: u deweloperów porównujesz ceny ofertowe między inwestycjami, a tłem są ceny transakcyjne z sąsiedztwa.
Jak zestawić jedno z drugim
Domavia pokazuje na jednej mapie Krakowa realne ceny transakcyjne (RCN) oraz ceny ofertowe deweloperów (rynek pierwotny). Klikasz miejsce i od razu widzisz, za ile sprzedawały się podobne nieruchomości — plus kontekst okolicy, którego nie ma w ogłoszeniu.
Porównaj ceny ofertowe z realnymi cenami transakcyjnymi dla dowolnego miejsca w Krakowie.
Otwórz demo →